Czarnobyl odc.2 – analiza miniserialu

Drugi odcinek opowiada o sytuacji począwszy od ranka 26 kwietnia po początek maja. Poniżej przyjrzymy się czy twórcom rzeczywiście udało się dobrze odwzorować akcję gaszenia płonącego grafitu, ewakuację miasta, kim była Uliana Chomiuk oraz jaki los spotkał trzech ochotników którzy zgłosili się aby otworzyć zawory śluzy.

ADAS 11d49ADAS 11d49

26 kwietnia 1986, godzina 8:30, Białoruski Instytut Energetyki Jądrowej w Mińsku. Pracownicy Instytutu wykrywają obecność podwyższonego promieniowania. Nie jest jasne jakie jest jego źródło. Po szczegółowej analizie okazuje się że w powietrzu znajdują się cząsteczki Jodu-131 czyli produktu rozpadu uranu-235 co jasno wskazuje na wypadek w elektrowni jądrowej wykorzystującej reaktory typu RBMK. Najbliższe tego typu obiekty to Ignalińska Elektrownia Jądrowa (240 km) oraz Czarnobylska (400). Po nieudanym próbie kontaktu z elektrownią na Ukrainie podejrzenie pada bezpośrednio na nią. 

Postać Uliany Chomiuk, w założeniach twórców miała uosabiać wszystkich radzieckich naukowców, łącząc w sobie niektóre wydarzenia związane z autentycznymi osobami. Moment odkrycia podwyższonej dawki promieniowania w Mińsku oraz próby nawiązania kontaktu z najbliższymi elektrowniami jądrowymi przedstawia rzeczywiste wydarzenia w których czynny udział brał Walentin Borisewicz, ówczesny naczelnik laboratorium Instytutu Energetyki Jądrowej Akademii Nauk Białorusi.

Tamtego dnia, zajmowałem stanowisko naczelnika laboratorium Instytutu Energetyki Jądrowej Białoruskiej Akademii Nauk. Przyjechałem do pracy, instytut mieścił się za miastem w lesie. Była cudowna pogoda! Wiosna. Otworzyłem okno. Powietrze czyste, świeże. Zdziwiłem się - jakoś dzisiaj nie przylatują sikorki, które dokarmiałem całą zimę, wywieszając za oknem kawałki kiełbasy. Czyżby znalazły lepsze przysmaki? W tym samym czasie w naszym instytutowym reaktorze panika: przyrządy dozymetryczne wskazują na wzrost promieniowania, na filtrach powietrza wzrosło ono dwustukrotnie. Moc dawki koło portierni - około trzech milirentgenów na godzinę. Sytuacja jest więc bardzo poważna. W pomieszczeniach wystawionych na oddziaływanie promieniowania praca nie może odbywać się dłużej niż sześć godzin, tyle wynosi górna granica normy. Pierwsze przypuszczenie - w strefie aktywnej rozhermetyzowała się koszulka któregoś z prętów paliwowych. Sprawdziliśmy – wszystko w porządku. A może z laboratorium radiochemicznego transportowali pojemnik i w skutek wstrząsów na drodze że uszkodzili osłonę wewnętrzną i skazili otoczenie? Co się stało? A tutaj jeszcze przez radiowęzeł ogłaszają, że pracownikom zaleca się nie opuszczanie z budynku. Między budynkami zrobiła się pustka. Ani żywej duszy. Nieprzyjemnie jakoś. Dziwnie. Dozymetryści sprawdzili mój gabinet - "świeci" biurko, "świeci" ubranie, ściany. Wstaję, nie mam ochoty nawet siedzieć na krześle. Wymyłem głowę nad umywalką. Popatrzyłem na dozymetr - nie ma wątpliwości. Czyżby to jednak u nas, awaria w naszym instytucie? Wyciek? Jak teraz dezaktywować autobusy, które rozwożą nas po mieście? Pracowników? Bardzo byłem dumny z naszego reaktora, przestudiowałem każdy jego milimetr sześcienny. Dzwonimy do elektrowni w Ignalinie, jest tuż obok. Tam też panika, przyrządy to samo wyrabiają. Dzwonimy do Czarnobyla. Nie odpowiada żaden telefon. Przed obiadem już wiadomo. Nad całym Mińskiem unosi się obłok radioaktywny. Ustaliliśmy - aktywność jodowa. Awaria któregoś z reaktorów.

Walentina Borisewicz

324 62c00324 62c00

W pomieszczeniu odczyt wskazuje osiem milirentgenów na godzinę

A w tym samym czasie w naszym reaktorze instytutowym panika: przyrządy dozymetryczne wskazują na wzrost promieniowania, na filtrach powietrza wzrosło ono dwustukrotnie. Moc dawki koło portierni - około trzech milirentgenów na godzinę. Sytuacja więc bardzo poważna.

Walentina Borisewicz

erwerwer df2aeerwerwer df2ae

Do szpitala przywożą kolejnych poszkodowanych z elektrowni. Milicja otacza szpital kordonem, nie wpuszczając do budynku osób postronnych, w tym znajomych i krewnych poszkodowanych. 

O siódmej przekazano mi, że jest [Wasilij Ignatienko] w szpitalu. Pobiegłam, ale wokół szpitala stała już kręgiem milicja, nikogo nie wpuszczali. Tylko samochody pogotowia zajeżdżały. Milicjanci krzyczeli: nie zbliżać się, miejsce dla aut. Nie tylko ja, wszystkie żony przybiegły. Wszystkie, których mężowie w tę noc znaleźli się w elektrowni.

Ludmiła Ignatienko

tutyutyut 10b59tutyutyut 10b59

Szpital jest przepełniony poszkodowanymi. Wśród hospitalizowanych jest również Leonid Toptunow oraz Aleksandr Akimow.

Już w godzinach porannych 26 kwietnia hospitalizowano ponad stu poszkodowanych, w różnym stanie. Około ósmej rano na oddział szpitalny przyjęto Leonida Toptunowa wraz z Aleksandrem Akimowem. 

retetretre ef394retetretre ef394

Lekarze nieświadomi sytuacji błędnie przypisują oparzenia skóry u strażaków działaniem wysokiej temperatury a nie promieniowania. Skórę przemywają je mlekiem.

W czasie akcji gaśniczej strażacy nie byli świadomi że zostali wystawieni na oddziaływanie promieniowania. Strażacy z SWPCz-6 (jednostka z Prypeci) a w szczególności z WPCz-2 (jednostka z elektrowni) byli przeszkoleni w zakresie gaszenia zakładu przemysłowego jakim była elektrowni jądrowa gdyż okresowo przechodzili stosowne szkolenia w tym zakresie. Ale pierwsze objawy choroby popromiennej (oparzenia skóry, mdłości) przypisywali działaniu wysokiej temperatury oraz zatruciem toskycznymi gazami.

W rzeczywistości po przyjęciu ich na oddział szpitalny w Prypeci podawano im okłady zsiadłego mleka z uwagi na fakt że takie okłady wyrównują odczyn pH skóry, dzięki czemu skóra jest lepiej nawilżona a witaminy A i E sprawią, skóra szybciej się regeneruje a ponadto uśmierza to odczuwalny ból. Były to działania typowe dla oparzeń skóry. Początkowo również lekarze nie byli świadomi sytuacji. Dopiero około południa 26 kwietnia po telefonicznym kontakcie z lekarzami z oddziału radiologicznego Instytutu Biofizyki Szpitala Klinicznego nr 6 w Moskwie zdiagnozowano u nich objawy choroby popromiennej oraz poinstruowano ich że poszkodowanym należy podawać doustnie produkty mleczne oraz usunąć z nich zanieczyszczoną radioaktywnie odzież do czasu przewiezienia ich na oddział specjalistyczny.

Podawali im mleko, straszliwie od niego ich rwało. Ciągle tracili przytomność, dawali im kroplówki. Lekarz, nie wiedzieć czemu, twierdził, że zatruli się gazami, nikt nie mówił o radiacji. A miasto zapełniło się wojskową techniką, zamknęli wszystkie drogi. Przestały jeździć elektryczki, pociągi. Myli ulice jakimś białym proszkiem. Martwiłam się, jak się jutro dostanę do wsi, żeby mu kupić kwaśnego mleka. Nikt nie mówił o radiacji. Tylko wojskowi chodzili w maskach. Mieszkańcy nieśli chleb ze sklepów, otwarte kosze z bułeczkami. Ciasta leżały na półkach.

Ludmiła Ignatienko

e323243243 c6e8ee323243243 c6e8e

Kombinezony strażaków zostają przeniesione do piwnic szpitala.

Kombinezony wpierw złożono w jednej z sal gdyż początkowo nie sądzono że strażacy zostali zatruci promieniowaniem. Kolejno przeniesiono je do piwnic gdzie znajdują się do dnia dzisiejszego.

retetertert f8779retetertert f8779

Jedna z przenoszących kombinezony dostrzega na swojej dłoni oznaki poparzenia.

Wydaje się bardzo wątpliwym że doszło do poparzenia skóry dłoni u jednej z przenoszących jej pielęgniarek w wyniku przeniesienie kliku kombinezonów.  

7u5765 ef2587u5765 ef258

26 kwietnia, Moskwa. Walerij Legasow oczekuję na przyjęcie u I sekretarze KC KPZR Michaiła Gorbaczowa gdzie zebrali się członkowie Komisji Rządowej mającej zbadać przyczyny wypadku.

Wydarzenie to nie miało pokrycia w rzeczywistości. Legasow spotkał pierwszy raz Borisa Szczerbinę wraz z pozostałymi członkami komisji dopiero 26 kwietnia około godziny 15, na płycie lotniska Wnukowo w Moskwie, skąd zostali przewiezieni drogą lotniczą do Kijowa. Zamknięte spotkanie z I sekretarzem KC KPZR Michaiłem Gorbaczowem rzeczywiście odbyło się na Kremlu w godzinach porannych. Uczestniczyli w nim jedynie powołani członkowie komisji w randze wiceministrów najważniejszych resortów (m. in. energetyki i elektryfikacji, przemysłu średniego, zdrowia) a także przedstawiciele władz partyjnych, wojskowych oraz grupa doradców Gorbaczowa. W czasie tego spotkania na przewodniczącego komisji powołano Borisa Szczerbinę. Przebieg spotkania nie jest do dziś znany. Stenogramy z niego znajdują się w archiwum Komitetu Centralnego KPZR w Moskwie. 

edwedewf 59050edwedewf 59050

Podczas oczekiwania na zaproszenia do gabinetu Legasow zaznajamia się z raportem dotyczącym sytuacji w elektrowni. Jego uwagę przykuwa informacja dotycząca znalezienia w pobliżu bloku fragmentów grafitowych izolacji prętów paliowych. Ich obecność jasno wskazuje na zniszczenie reaktora. 

Powyższy raport przedstawiający sytuację w elektrowni został sporządzony już dwie godziny po wypadku. Z uwagi na brak odpowiednich przyrządów pomiarowych, błędną ocenę sytuacji oraz bagatelizowanie sytuacji przedstawiał jej zafałszowany obraz. 

23123213 4f00123123213 4f001

David Dencik jako Michaił Gorbaczow, I sekretarz KC KZPR z charakterystycznym czerwonym znamieniem na głowie.

543534 fed6a543534 fed6a

 Stellan Skarsgard jako Boris Szczerbina (ówczesny zastępca przewodniczącego Rady Ministrów ZSRR) przewodniczący Komisji Rządowej mającej zbadać przyczyny wypadku.

453543 fe138453543 fe138

Walierij Legasow wraz z Borisem Szczerbiną odlatują z Moskwy na pokładzie śmigłowca transportowego Mi-8.

Około godziny 16 dziesięciu członków komisji (był w śród nich także Walerij Legasow) wystartowali na pokładzie samolotu pasażerskiego Jak-40 z lotniska Wnukowo w Moskwie. Po wylądowaniu na lotnisku Boryspol w Kijowie członkowie przesiedli się do samochodów skąd wyruszyli do Prypeci. Po godzinie dziewiętnastej konwój samochodów zrobił pierwszy przystanek, około 90 kilometrów od Prypeci. Wszyscy wysiedli z samochodów. Walery Legasow, Bolris Szczerbina, pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Ukrainy Władimir Szczerbicki oraz pozostali członkowie komisji rządowej zobaczyli po raz pierwszy na horyzoncie poświatę w kierunku w którym znajdowała się elektrownia. 

343rwe ae8f5343rwe ae8f5

Żonie jednego ze strażaków udaje się dostać do szpitala. Nie udaje się jej zobaczyć męża. 

Według jej relacji udało się jej do niego dostać dzięki znajomej lekarce.

Zaczęłam szukać znajomej, była w tym szpitalu lekarzem. Chwytam ją za chałat, gdy wychodzi z auta: – Wpuść mnie! – Nie mogę! Źle z nim. Z nimi wszystkimi źle! – krzyczy. – Choć popatrzeć! – Trzymam ją za chałat. – Dobrze – mówi – lećmy. Na piętnaście – dwadzieścia minut. (...) Zobaczyłam go. Ociekający cały, opuchły. Oczu prawie nie ma. Wasieńka, co robić? – pytam. – Wyjeżdżaj stąd! Wyjeżdżaj! Będziesz miała dziecko. – Jestem w ciąży. Jak go zostawić? – Jedź! Ocal dziecko! – mówi. – Najpierw muszę przynieść ci mleko, a potem zdecydujemy. Przybiega przyjaciółka, Tania Kibienok. Jej mąż leży w tej samej sali. Z nią jest jej ojciec, samochodem. Siadamy i jedziemy do najbliższej wsi po mleko. Jakieś trzy kilometry za miastem. Kupujemy trzylitrowe bańki z mlekiem. Sześć, żeby starczyło dla wszystkich. (...) Wieczorem nie wpuścili do szpitala. Morze ludzi wokół. Stałam naprzeciw jego okna, podszedł i coś do mnie krzyczał. Tak rozpaczliwie!

Ludmiła Ignatienko

gdfgdf 94f21gdfgdf 94f21

U obecnego na miejscu oficera dowiaduje się że jej mąż wraz z innymi poszkodowanymi zostanie przetransportowany do szpitala w Moskwie. 

Również i ta scena wyglądała nieco inaczej:

Ktoś w tłumie przypuszczał: nocą wywiozą ich do Moskwy. Żony zbiły się w kupkę. Uradziłyśmy: – Jedziemy z nimi. Puśćcie nas do naszych mężów! Nie macie prawa! Biłyśmy się, przepychały. Żołnierze, już byli żołnierze, odsuwali nas. Wyszedł lekarz i potwierdził, że polecą samolotem do Moskwy. Autobusy już nie jeździły, więc biegiem przez całe miasto. Przybiegamy z torbami, a samolot już odleciał. Specjalnie nas omamili. Żebyśmy nie krzyczały, nie płakały.

Ludmiła Ignatienko

3242343 328253242343 32825

Poszkodowanych transportuje się do Moskwy na pokładach śmigłowców transportowych Mi-8

Już około godziny 14, 26 kwietnia do Prypeci przybył personel medyczny ze Szpitala Klinicznego nr IV w Moskwie pod przewodnictwem dr Gieorgija Dmitrijewicza Sielidowkina. Z każdą godziną stan poszkodowanych stale się pogarszał. Podjęto decyzję podania im roztworu jodu i wody. Dopiero następnego dnia około trzeciej nad ranem, wytypowano osoby w najcięższym stanie zakwalifikowane do przewiezienia ich do Moskwy na oddział radiologiczny. Transport na lotnisko Boryspol w Kijowie skąd mieli odlecieć samolotem pasażerskim do Moskwy odbywał się autobusami oraz karetkami.

2342342 11c7b2342342 11c7b

Z okien śmigłowca widać czarny dym wydobywający się z budynku czwartego reaktora.

Obraz ten został już wyjaśniony w analizie poprzedniego odcinka, ze zniszczonego budynku reaktora wydobywała się jedynie para wodna, ledwo dostrzegalna na tle nieba.

45345trret ec49c45345trret ec49c

Widząc ze śmigłowca rozmiar zniszczeń, Legasow dostrzega fragmenty grafitu na dachu elektrowni co utwierdza go w przekonaniu że reaktor został zniszczony. Na pytanie Szczerbiny dlaczego tak sądzi, mówi że widzi blask nad reaktorem co jest wynikiem jonizacji powietrza przez promieniowanie. Szczerbina chcąc na własne oczy zobaczyć skalę zniszczeń wydaje polecenie lotu bezpośrednio nad reaktor.

Pomijając fakt że cała scena jest fikcją, w pewnym stopniu nawiązuje ona do wydarzenia mającego miejsce w rzeczywistości kiedy to 27 kwietnia Szczerbina wraz z Legasowem około drugiej w nocy odbyli lot na pokładzie śmigłowca w odległości kilkuset metrów od reaktora. Na pokładzie Legasow kurczowo miał trzymać się płaszcza Borisa Szczerbiny który przez lornetkę z odległości stu metrów spoglądał na blok nr 4. Szczerbina miał wtedy zapytać: „Co to jest ten szkarłatny blask?” Na co Legasow miał odpowiedzieć: „To nie jest blask, to śmierć!”.

ertertertr 6fa4fertertertr 6fa4f

Uliana Chomiuk bez rezultatu usiłuje uświadomić wicesekretarza KC Komunistycznej Partii Białorusi o poważnych konsekwencjach wypadku w Czarnobylskiej Elektrowni dla mieszkańców Białorusi.

Wizyta u I sekretarza KC KP Białorusi Mikałaja Sluńkowa również nawiązuje do autentycznych wydarzeń związanych z Wasilijem Niestierienką ówczesnym dyrektorem Instytutu Energetyki Jądrowej Akademii Nauk Białorusi.

29 kwietnia, bardzo dobrze pamiętam, o ósmej rano siedziałem już w sekretariacie Sluńkowa. Czekam, czekam, nie przyjmuje. I tak do wpół do szóstej wieczorem. Wtedy z gabinetu Sluńkowa wychodzi pewien znany poeta. Znamy się. – Z towarzyszem Sluńkowem ocenialiśmy problemy kultury białoruskiej. – Niebawem nie będzie komu rozwijać tej kultury! – wybucham – czytać waszych książek, jeśli teraz nie wysiedlimy ludzi spod Czarnobyla! – Co wam?! Mówili mi, że tam już wszystko ugasili. Przedzieram się jakoś do Sluńkowa. Zarysowuję mapę, którą wziąłem wczoraj. Trzeba ratować ludzi! Na Ukrainie (tam już dzwoniłem) zaczęła się ewakuacja. – A czemuż to wasi dozymetryści (z mojego instytutu) biegają po mieście i sieją panikę! Naradzałem się z Moskwą, z akademikiem Iljinem. U nas wszystko normalnie. Tam pracuje komisja rządowa, prokuratura, armia rzucona na pomoc, sprzęt wojenny. Na naszej ziemi leżały już tysiące ton cezu, jodu, ołowiu, cyrkonu, kadmu, berylu, boru, nieznana ilość plutonu (w uranowo-grafitowych RBMK wariantu czarnobylskiego wytwarzano pluton służący do produkcji bomb atomowych) – wszystkiego czterysta pięćdziesiąt typów radionuklidów. Ich liczba była równa trzystu pięćdziesięciu bombom zrzuconym na Hiroszimę. Trzeba było mówić o fizyce. O prawach fizyki. A mówili o wrogach, szukali ich. Wcześniej czy później, ale przyjdzie za to odpowiadać. – Zaczniecie się usprawiedliwiać – mówiłem Sluńkowowi – że jesteście budowniczym traktorów (był byłym dyrektorem fabryki traktorów) i na radiacji się nie znacie, ale ja, jako fizyk, mam wyobrażenie o następstwach.

Wasilijem Niestierienko
.

ertert b49d3ertert b49d3

Po przybyciu na miejsce, Szczerbina oraz Legasow spotykają się z dyrektorem elektrowni Wiktorem Briuchanowem, naczelnym inżynierem Nikołajem Fominem oraz dowódcą wojsk chemicznych gen. płk. Władimirem Pikałowem. 

Członkowie Komisji Rządowej bezpośrednio z lotniska w Kijowie udali się do Prypeci. Tam w głównej auli budynku Miejskiego Komitetu Wykonawczego od południa gromadzili się przedstawiciele wszystkich szczebli partyjnych oraz kadra inżynieryjno-techniczna elektrowni. Wszyscy oczekiwali na przybycie delegacji z Moskwy. Spotkanie z członkami komisji rozpoczęło się krótkim sprawozdaniem z sytuacji dyrektora elektrowni. Jego przebieg nie jest znany. 

eterterter 974e3eterterter 974e3

Legasow nadal utrzymuje że reaktor został zniszczony. Z tą opinią nie zgadza się naczelny inżynier Nikołaj Fomin. Aby jednoznacznie stwierdzić czyj pogląd okazuje się słuszny pojawia się koncepcja dokonania pomiaru poziomu promieniowania w sąsiedztwie zniszczonego bloku. Zadanie tego podejmuje się sam Pikałow.

Wątek zwiadu radiacyjnego miał miejsce w rzeczywistości. Aby ocenić poziom promieniowania w sąsiedztwie zniszczonego budynku reaktora należało wysłać tam kogoś kto tego dokona. Zadania podjął się sam Władimir Pikałow. W przeciwieństwie do tego co pokazano w serialu udał się na miejsce nie prowizorycznie przystosowaną do tego ciężarówką a wozem rozpoznania skażeń BRDM-2RS (nie jest jasne czy dokonał tego sam czy był jednym z członków załogi). Kilka minut po siódmej rano 27 kwietnia staranował bramę wjazdową pod blok czwarty i wykonał szereg pomiarów. 

teter 5d3d9teter 5d3d9

Po powrocie on sam jak i jego pojazd zostaje poddany procesowi dekontaminacji.

Najszerzej stosowaną metodą dekontaminacji polegającej na usunięciu pyłu zawierającego cząsteczki promieniotwórcze było mycie roztworem mydła lub samą wodą.

53453453 0ebff53453453 0ebff

Po powrocie Pikałow informuje ich że w pobliżu budynku reaktora dawka promieniowania sięga 15 000 R/h. 

8776541 d972a8776541 d972a

Opierając się na autentycznych danych można śmiało stwierdzić że nie mógł on zanotować aż tak wysokiej dawki. W pobliżu budynku reaktora, tuż obok rumowiska odczyty wahały się w granicach od 500 do 1000 R/h.

rteter 6cf18rteter 6cf18

Pojawia się problem płonącego grafitu we wnętrzu reaktora. Legasow proponuje zrzucanie do jego wnętrza materiałów sypkich (piasku, dolomitu, boru) drogą lotniczą.

Do dziś nie wiadomo kto konkretnie stworzył koncepcję gaszenia płonącego grafitu zrzutami materiałów ze śmigłowców. Niektóre źródła wskazują że skład mieszanki zasugerował sam Legasow, inne natomiast że inny członek Instytutu Energi Atomowej im. I. Kurczatowa. 

43534tre 0272f43534tre 0272f

Powyższa scena w rzeczywistości przedstawia budynek hotelu "Polesie". Jego najwyższe piętra wraz z platformą widokową były wykorzystywane w czasie akcji gaszenia płonącego grafitu. Funkcjonowała tam prowizoryczna, tymczasowa kontrola ruchu lotniczego wykorzystywana do kierowania lotami śmigłowców nad budynek reaktora.

e23232 190d0e23232 190d0

27 kwietnia. Trwa akcja gaszenia płonącego grafitu. Legasow wraz ze Szczerbiną nadzorują akcje.

Już od godziny 10 rano 27 kwietnia rozpoczęto pierwsze zrzuty materiałów do reaktora. Z uwagi na wydobywające się cząsteczki izotopów promieniotwórczych wraz z parą wodną z wnętrza reaktora, nie było możliwości wykonania zrzutów bezpośrednio nad nim. Wypracowano więc unikalną technikę zrzutów wykorzystującą moment bezwładności zrzucanego ładunku. Przy określonej prędkości i wysokości przy zadanym kierunku podejścia, na dany znak pilot zwalniał ładunek który siłą bezwładności leciał w powietrzu jeszcze kilkaset metrów wytracając prędkość i wysokość. Z uwagi na wiele zmiennych czynników metoda ta była bardzo nieefektywna. Cel osiągało mniej niż 20% zrzucanych ładunków. Samą kacją dowodził gen. Nikołaj Antoczkin.

rwerewrw 45195rwerewrw 45195

Jeden ze śmigłowców zaczepia łopatami wirnika o liny żurawia wieżowego i traci siłę nośną. 

Mimo że ta scena nie wydarzyła się w tym okresie (żurawie wieżowe pojawiły się dopiero w sierpniu 1986) to bezpośrednio nawiązuje do rzeczywistych wydarzeń mających miejsce wiele miesięcy później. 2 października 1986 roku o godzinie 17:30 czasu lokalnego w trakcie trzeciej i tym samym ostatniej misji rozpylania mieszanki dezaktywacyjnej na dach maszynowni bloku IV Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, śmigłowiec Mi-8 MT rozbił się wskutek uderzenia łopat wirnika w liny dźwigu i runął kilkanaście metrów od Sarkofagu stając w płomieniach. Pomimo natychmiastowej pomocy nikt z czteroosobowej załogi nie przeżył. 

srwerwer 13ba1srwerwer 13ba1

Szczerbina odbiera telefon. Zostaje poinformowany że jedna ze szwedzkich elektrowni jądrowych wykryła podwyższone promieniowanie. Ponadto dostaje informację że amerykanie wykonali zdjęcia satelitarne zniszczonego reaktora a w RFN wydano komunikat aby w najbliższych dniach dzieci pozostały w domach.

Jest to autentyczne wydarzenie. Miało miejsce tylko dzień później niż to pokazano bo 28 kwietnia, wtedy to personel szwedzkiej elektrowni jądrowej "Forsmark" odnotował gwałtowny wzrost promieniowania czym zaalarmował świat.

58443062 2850060345111894 4900453862491553792 o 24c3758443062 2850060345111894 4900453862491553792 o 24c37

Już kilkanaście godzin po wypadku państwa zachodnie na podstawie rozprzestrzeniania się substancji promieniotwórczych w atmosferze podejrzewały że doszło do awarii w elektrowni jądrowej w północnej Ukrainie. Wobec braku informacji wywiadowczych nad obszar skierowano satelitę Landstat 5 poruszającą się po orbicie heliosynchronicznej na wysokości 918 km nad Ziemią. Jej pierwsze przesłane zdjęcia 29 kwietnia wykonane w bliskiej podczerwieni potwierdziły przypuszczenia o stopieniu rdzenia i emisji substancji promieniotwórczych do atmosfery.

bild 7512 v variantBig16x9 w 576 zc 915c23fa 4dec7bild 7512 v variantBig16x9 w 576 zc 915c23fa 4dec7

29 kwietnia jeden z zamkniętych placów zabaw w Berlinie Zachodnim. Z powodu braku jakichkolwiek informacji z ZSRR w krajach Europy Zachodniej zapanowała panika. Wszystkie pojazdy przekraczające granice pomiędzy wschodem a zachodem były poddawane procesom dekontaminacji. Ponadto ambasady państw zachodnich wydały odezwę do swoich obywateli przebywających za żelazną kurtyną aby dla swojego bezpieczeństwa jak najszybciej opuścili blok wschodni.

234234 16563234234 16563

Gorbaczow ogląda nadzwyczajne wydanie zachodniego programu informacyjnego w którym informują o wypadku. 

Jest to oryginalne nagranie z serwisu informacyjnego stacji ABC wyemitowane 28 kwietnia. 

ettrtr 4b763ettrtr 4b763

Kolumna autobusów kieruje się w stronę miasta Prypeć.

Tak jak pokazano to w serialu ewakuacja została przeprowadzona przy wykorzystaniu kilkuset (ok 1200) autobusów LAZ 695 sprowadzonych z całego obwodu kijowskiego. 

efrwerwer af428efrwerwer af428

Przez megafony ogłasza się przeprowadzenie ewakuacji. 

Był to oryginalny komunikat nadany o godzinie 13:10 z budynku lokalnego radiowęzła informujący o przeprowadzonej ewakuacji mieszkańców miasta.

sdfsdf 313ecsdfsdf 313ec

Mieszkańcom polecono przygotować się do ewakuacji prowadzonej od godziny 14:00 – mieli zabrać ze sobą tylko niezbędne przedmioty, w tym dokumenty i niewielki zapas żywności. Do 16:30 przebiegła właściwa ewakuacja Prypeci (ok. 34 tys. w tym 15 500 dzieci) i sąsiedniego Janowa (254 osób). Początkowo ewakuowanych przewieziono do punktów zbornych gdzie przebywali ok. 3 dni. Ok. 28 000 mieszkańców Prypeci i innych ewakuowanych miejscowości przebywała przez pewien okres w rejonie miasta Poliśke w okresie od 27 kwietnia do 5 maja. Następnie zostali przeniesieni w tymczasowych miejsc zakwaterowania m. in. hoteli pracowniczych. Dla pracowników elektrowni i ich rodzin w latach 1986-1988 zbudowano nowe miasto Sławutycz.

dfd 8256edfd 8256e

Do Legaowa i Szczerbiny dołącza Uliana Chomiuk. Twierdzi że wbrew przypuszczeniom Legasowa, że zanim lawa z reaktora dotrze do płyty fundamentowej przepali osłonę biologiczną i dotrze do zbiorników rozbryzgowych w których znajduje się woda.

Pod podstawą reaktora znajdowała się gruba na metr warstwa betonu, tuż pod nią były zbiorniki rozbryzgowe na wodę z ewentualnych wycieków. Po przedostaniu się roztopionych materiałów rdzenia tzw. korium o temperaturze powyżej 1200 C do tych zbiorników mógł nastąpić kolejny wybuch pary, powodując jeszcze większe wtórne skażenie. Nie da się jednoznacznie stwierdzić czy aby na pewno wybuch pary miałby miejsce czy może jednak, w którymś miejscu reakcja ta zachodziłaby na tyle wolno, że po prostu para zdołałaby się przeciskać ku górze bez gigantycznego wyrzutu materiału promieniotwórczego.

erter 64c5ferter 64c5f

Ponieważ prawdopodobieństwo takiego zdarzenia szacowano na 10-15%, przedsięwzięto akcję zapobiegawczą. W tym celu ściągnięto setki wozów strażackich i beczkowozów aby wypompować zgromadzoną wodę. Pomimo tej akcji w zbiorniku wciąż pozostawało kilka hektolitrów wody.który można opróżnić otwierając ręcznie zawory śluzy. Jednak zawory sterujące nim były pod wodą, w zalanym korytarzu w dolnych kondygnacjach. Postanowiono więc wybrać kilku ochotników którzy podjęliby się tego zadania. Zostali nimi dwaj inżynierowie będący pracownikami elektrowni którzy znali położenie zaworów: Walery Bezpałow i Aleksiej Ananenko oraz Borys Baranow.

dfgfdgdf 188e2dfgfdgdf 188e2

Ubrani w kombinezony, respiratory oddechowe wyposażeni w dozymetry i latarki udali się w poszukiwaniu zaworów. Wbrew wielu źródłom nie była to misja samobójcza. 

dsfsdfsdf fa971dsfsdfsdf fa971

Udało im się wykonać powierzoną misję. Według badań Andrewa Leatherbarrowa, autora książki Chernobyl 01:23:40 z 2016 roku wykazały, że szeroko rozpowszechniana wersja jakoby wszyscy trzej zmarli klika tygodni później w wyniku ostrej choroby popromiennej nie jest prawdą. Aleksiej Ananenko żyje do dnia dzisiejszego nadal pracując w sektorze energetyki jądrowej, żyje również Walery Bezpałow. W 2005 roku w wieku 65 lat zmarł trzeci z ochotników, Borys Baranow. Przyczyną śmierci był zawał serca.


Analizy kolejnych odcinków będą ukazywały się sukcesywnie w każdą kolejną sobotę po premierze odcinka. Powyższa analiza powstała m. in. w oparciu o publikacje:

Swietłana Aleksijewicz: Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości. 2012
Grigorij Medwedew: The Truth About Chernobyl. 1987
Grigorij Medwedew: Czernobylskaja tietrad. 1989
Zores Medwedew: The Legacy of Chernobyl. 1992
Jurij N. Szczerbak: Czernobyl. 1991
Wywiadu z Aleksiej Ananenko na stronie souzchernobyl.org z 2016 roku